Troszkę się dziś powłóczyłam po
polach i łąkach. Co mnie zaczarowało więc dzisiaj?. Może nic
wielkiego, może kto inny przeszedł by obok, nie zauważając
nawet…otóż czarne bzy…O nich dziś opowiem.
Sambucus nigra – jak powiadają:,
dziki bez, bez czarny, bez biały, bzowina, hyćka, hyczka,holunder,
bez psi, gołębia pokrzywa.
Bez czarny, o czym świadczą
wykopaliska z epoki kamiennej, jest jedna z najstarszych roślin
leczniczych, z która wiąża się ( o tak jeszcze i dziś!) zabobony
i praktyki magiczne. W wierzeniach starożytnych Germanów patronka
bzu była bogini Holda ( albo pani Holle – opiekunka domowego
ogniska), stąd tez nazwa z niemiecka Holunder. U starych Prusaków
zabronione było ścinanie, a nawet zranienie krzewu „ świętego”
czarnego bzu, a kiedy przycięcie gałęzi stawało się niezbędne,
ojciec rodziny padał przed bzem na kolana i prosił krzew o
przebaczenie. Na wsiach kresowych istniał przesąd, ze wykarczowanie
hyczki to czyn świętokradczy i może sprowadzić rychłą śmierć.